niedziela, 22 listopada 2015

Sporting lepszy po raz trzeci

Benfica Lizbona przegrała na wyjeździe po dogrywce 1:2 ze Sportingiem Lizbona w meczu 1/16 finału Pucharu Portugalii. Była to już trzecia porażka Orłów ze Lwami w tym sezonie, która zarazem oznacza odpadnięcie z dalszej rywalizacji w tych rozgrywkach.

Trener Jorge Jesus, który przed obecnym sezonem zamienił ławkę trenerską Benfiki na Sporting ma prawdziwy patent na swoich byłych podopiecznych. Najpierw w sierpniu pokonał ich 1:0 w meczu o Superpuchar Portugalii, następnie pod koniec października upokorzył na Estadio da Luz w meczu ligowym, wygrywając 3:0, by teraz zastopować ich w Taça de Portugal. Nic dziwnego, że dla fanów Lwów stał się prawdziwym bohaterem.

Spotkanie dla Benfiki rozpoczęło się fantastycznie, bo już w 6 minucie Kostas Mitroglou strzelił gola po asyście Pizziego. Niestety były to tylko miłe złego początki. Na boisku dominowali gospodarze i w doliczonym już czasie gry pierwszej połowy wyrównali po trafieniu Adriena Silvy.

Druga połowa była lepsza w wydaniu Orłów, ale końcówka ponownie należała go gospodarzy. W 89 minucie strzał Slimaniego kapitalnie wybronił Julio Cesar i tym samym dał Benfice szansę dalszej walki w dogrywce.

Pierwsza połowa dogrywki ponownie należała do Benfiki, ale w drugiej gospodarze strzelili decydującego gola. W 112 minucie potężnie na bramkę Julio Cesara uderzył Adrien Silva. Ten odbił piłkę przed siebie, a dobitka Slimaniego znalazła drogę do siatki. Dodatkowym "bonusem" dla gospodarzy w tej sytuacji był fakt, że za dyskusję z arbitrem (reklamował spalonego, którego nie było przy sytuacji bramkowej) drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Andreas Samaris i Orły musiały kończyć mecz w osłabieniu.

Trzecia porażka ze Sportingiem w tym sezonie i odpadnięcie z Pucharu Portugalii to nie jedyne złe wieści z tego spotkania. W 118 minucie przy walce powietrznej na murawę nieszczęśliwie upadł Luisao i złamał lewą rękę w przedramieniu. Po meczu do szpitala trafił również Nico Gaitan, które już w pierwszej połowie odczuwał zawroty głowy, ale w jego przypadku okazało się, że nie jest to nic poważnego. Gdy to tego doliczymy jeszcze czerwoną kartkę dla Samarisa, wykluczającego go z ciężkiego boju ligowego z Bragą, to można trenerowi Rui Vitorii jedynie współczuć, tym bardziej że przed spotkaniem nie w pełni sił byli Jonas i Raul Jimenez i dlatego wprowadzeni na boisko zostali dopiero w dogrywce.

pełna dokumentacja spotkania - tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz