środa, 6 listopada 2013

Porażka w kluczowym meczu

Benfica Lizbona przegrała na wyjeździe 0:1 z Olympiacosem Pireus, w spotkaniu czwartej kolejki fazy grupowej Champions League. Tym samym jej szanse na awans do fazy pucharowej zmalały praktycznie do zera, bo trudno liczyć, że Grecy nie wygrają u siebie z Anderlechtem. Pozostaje wiec walka o utrzymanie trzeciego miejsca dającego awans fazy pucharowej Ligi Europy.

O losach spotkania zadecydowała jedna bramka, zdobyta w 13 min. przez Kostasa Manolasa. Z rzutu rożnego dośrodkował Holebas, a stoper gospodarzy mocnym strzałem głową zaskoczył Artura.
Jednak jako pierwsi okazję bramkowe miała Benfica. Najpierw strzał Cardozo był nader anemiczny, by Roberto miał problemy z wyłapaniem tej piłki. Z kolei w ósmej minucie Lazar Marković przegrał pojedynek z Roberto. W odpowiedzi Artur obronił uderzerzenie Mitroglou.
 
W 27. minucie mógł wyrównać Luisao. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w wykonaniu Enzo Pereza Brazylijczyk próbował zaskoczyć Roberto strzałem głową, ale piłkia mineła spojenia słupka z poprzeczką. Kilka chwil później na strzał z dystansu zdecydował się Sambou Yatabare, ale piłka po jego uderzeniu z prostego podbicia poleciała kilka metrów nad poprzeczką.
 
Benfica nie zamierzała ułatwiać zadania gospodarzom, jednak jej graczom brakowało wykończenia pod bramką Olympiakosu. Tak było chociażby w przypadku Markovicia, który dostał dobre podanie z głębi pola, ale złym przyjęciem uniemożliwił sobie uderzenie na bramkę. Kilka chwil później Cardozo poszukał zagraniem Maticia, ten nie zorientował się jednak w porę, przez co nie przyłożył się należycie do uderzenia na bramkę. Jeszcze pod koniec pierwszej połowy Holebas pomknął lewą flanką i płasko dośrodkował, jednak Yatabare nie zdołał umieścić piłki w siatce.
 
Druga odsłona spotkania rozpoczęła się podobnie jak pierwsza - ponownie uderzenie Markovicia wybronił Roberto. Później swoje okazje mieli także Cardozo, Maxi Pereira, Silvio, Perez i Filip Djuricić, jednak nie byli w stanie umieścić piłki w siatce. Orły mogą sobie pluć w brodę, bo mistrzowie Grecji byli tego dnia zdecydowanie do ogrania.

 
 
 Olympiakos Pireus – Benfica Lizbona 1:0 (1:0)
1:0 Kostas Manolas (13)

Olympiakos: Roberto - Iossif Cholevas, Dimitrios Siovas, Ioannis Maniatis, Konstantinos Manolas, David Fuster (74. Gaetan Bong), Sambou Yatabare (56. Delvin N'Dinga), Andreas Samaris, Leandro Salino, Javier Saviola (46. Alejandro Dominguez), Konstantinos Mitroglou.
 
Benfica: Artur Moraes - Luisao, Ezequiel Garay, Maxi Pereira, Silvio, Enzo Perez, Ruben Amorim (79. Ivan Cavaleiro), Nicolas Gaitan, Nemanja Matić, Oscar Cardozo (71. Lima), Lazar Marković (73. Filip Djuricić)/

Sędzia: Damir Skomina (Słowenia).

Żółte kartki: Roberto, Sambou Yatabare, Delvin N'Dinga, Alejandro Dominguez - Maxi Pereira, Ruben Amorim, Nemanja Matić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz